Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Armored Dawn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Armored Dawn. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 lutego 2018

ARMORED DAWN - Barbarians in black (2018)

Armored Dawn powraca po dwóch latach przerwy z nowym albumem zatytułowany "Barbarians in Black" i jest to kolejna propozycja z Brazylii w tym roku. Nie ma zmian personalnych, ani też stylistycznych, bowiem band dalej gra swoje czyli heavy/power metal w takiej bardziej epickiej formie. Całość podana jest w nowoczesnej oprawie, tak więc nie brakuje nieco brudu w brzmieniu, czy agresywniejszych riffów. Band działa od 2011r i póki co mają na swoim koncie całkiem udany debiut. Można doszukać się wpływów Orden Ogan czy Angra. Band stawia na zróżnicowanie i bardziej wyszukane melodie, to też nowa płyta nie jest aż taka łatwa w odbiorze. Na pewno kawał dobrej roboty odwalają gitarzyści - Tiago i Timo w agresywnym "Bewere of the dragon". Niezwykle podniosły utwór, ale też naszpikowany energią i agresją, co słychać po znakomitym riffie. Przebojowy "Bloodstone" to utwór, który aranżacjami i klimatem przypomina dokonania Orden Ogan. Wartym uwagi na pewno jest power metalowy killer  w postaci "Chance to live again", który ukazuje jak grać nowocześnie podany power metal. Swój popis wokalny ma tutaj Eduardo, który jest głównym motorem napędowym Armored Dawn. Dobrze też wypada melodyjny "Eyes behind the Crow", który ma coś z twórczości Nightmare czy Primal Fear. Mocna kompozycja, które nieco urozmaica cały materiał. Heavy metalowy hymn to idealne określenie do kompozycji "Gods of Metal". Bije z niego niezła epickość i taka szczerość. Dobry hołd dla heavy metalu.Całość zamyka bardziej progresywny "Barbarians in Black".  Armored Dawn nagrał solidny album, ale nieco gorszy niż poprzednik. Jest agresja, nutka nowoczesności, jest epicki metal, ale całościowo dalekie to od ideału. Brakuje mocnego uderzenia, bardziej wyrazistych kompozycji. Płytę można obczaić z ciekawości, ale nie ma co oczekiwać płyty roku.

Ocena: 6/10

niedziela, 15 stycznia 2017

ARMORED DAWN - Power of Warrior (2016)

Dragonheart, czy Hazy Hamlet to dobry przykład, że rycerski heavy/power metal ma się bardzo dobrze w Brazylii. Tamtejsze zespoły mają sposób by grać ten rodzaj muzyki na swój sposób, a przez co starają się znaleźć dobrą receptę na oryginalność. W tym aspekcie całkiem dobrze wypadł ostatnio Armored Dawn. W swojej muzyce nie kryją zamiłowań do Grave Digger, Hammerfall czy Judas Priest, jednocześnie nie kopiują nikogo. Stawiają na stonowane tempo, na rycerski klimat i proste motywy. Może nie są najlepsi w tym co robią, ale warto zapoznać się z ich dziełem w postaci „Power of Warrior” Nie tylko dlatego, że tytuł jest identyczny do nazwy bloga, ani też dlatego, że okładka jest miła dla oka. Powodem jest naprawdę wartościowa zawartość. „Viking Soul” to mocny otwieracz, który zabiera nas w rejony neoklasycznego metalu. Gitarzyści stawiają na złożoność i bardziej wyszukane melodie. Nie brakuje w tym wszystkim lekkości, klasycznego pazura i pomysłowości. Bardziej podniosły, z nutką progresywnością „Prison” potrafi oczarować klawiszami rodem z Deep Purple, z kolei majestatyczna ballada „My heart” łapie ze serce. Tytułowy „Power of Warrior” to ukłon w stronę klasycznego heavy metalu i to jest jeden z najlepszych kawałków na płycie. Prosty riff inspirowany twórczością Judas Priest i Axxis zdaje tutaj egzamin. Na płycie znajdziemy też hard rockowy „mad train” czy komercyjny „King”. Ciężko przyczepić się do czegokolwiek, bowiem zespół cały czas próbuje nas zaskoczyć na swoim krążku. Liczne przejścia gitarzystów, chwytliwe refreny czy melodyjne solówki stanowią ozdobę „Power of warrior”. Armored dawn dopiero zaczyna się otwierać przed światem, ale już wiadomo że zespół potrafi grać i wie jak tworzyć muzykę przesiąkniętą heavy metalem i hard rockiem lat 80. Bardzo miła niespodzianka jeśli chodzi o rok 2016.

Ocena: 7.5/10