Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thundermother. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thundermother. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 13 lutego 2025
THUNDERMOTHER - Dirty & Divine (2025)
Rozpoczęła się nowa era w szwedzkim Thundermother. Era wokalistki Linnea Vikstrom, który dołączyła do zespołu w 2023r. To właśnie z nią na pokładzie zarejestrowany nowy materiał o tytule "Dirty & Divine". To już 6 album tej rozpoznawalnej marki, która uwielbia prosty i chwytliwy hard rocka. Premiera "Dirty & Divine" miała miejsce 7 lutego 2025r, a wszystko za sprawą wytwórni Afm Records.
Oczywiście nic się nie zmieniło i zespół dalej tworzą same kobiety. Również stylistyka bez zmian, bowiem band dalej czerpie garściami z Ac/ Dc czy Scorions. Jest klasycznie, przebojowo i bardzo melodyjnie. Ta szwedzka marka nie schodzi poniżej pewnego poziomu i zawsze stoją na straży solidnego hard rocka. W zespole na pewno odnalazła się Linnea, którego głos pasuje do takiego grania i pasuje do Thundermother. Kto zasługuje na pochwałę, to na pewno gitarzystka Fillipa, która wie jak porwać słuchacza i jak dostarczyć nam hard rockowe hity. Tych tu nie brakuje.
Okładka przykuwa uwagę, a brzmienie również dopieszczone pod każdym względem. Technicznie nie ma żadnych zarzutów. Sam materiał solidny, ale do ideału trochę brakuje. Może za dużo komercji?
Na pewno dobrze wypada otwierający "So Close" i sam riff przywołuje na myśl stary dobry Ac/Dc. Niby banalne granie, a ile radości dostarcza. Dalej mamy przebojowy i bardziej energiczny "Cant put out the fire" i może gdzieś tam wkrada się kicz, trochę komercja, ale nie jest tak źle i utwór wpada w ucho. Również zachwyca żywiołowy i niezwykle melodyjny "speaking of the devil" i to rasowy hard rockowy killer. Riff, refren czy dynamika robią tutaj robotę. Najlepszy moment na płycie. Kolejny godny uwagi kawałek to rock;n rollowy "Take the power", który przypomina motorykę motorhead i w końcu błyszczy wokalistka Linnea, która udowadnia że nadaje się do tej roboty. Spokojniejszy jest "Dead or Alive", ale to też chwytliwy hard rockowy hicior. "Bright Eyes" trąci trochę Def Leppard, ale nie jest to takie złe. Proste patenty czasami najlepsze. Słucha się tego bardzo przyjemnie i takie balansowanie między hard rockiem i glam metalem jest jak najbardziej udane. Całość zamyka "American Adrenaline " i znów band kipi energią i taką hard rockową przebojowością.
Babki z thundermother dają czadu i ta pozytywna energia jaka bije z tej płyty po prostu zaraża. Jest pozytywne zakręcenie, hard rockowe szaleństwo, masa hitów i trafionych riffów. Jak się kocha hard rocka, to pokocha się to co dziewczyny tutaj wyprawiają na swoim 6 albumie. Łapcie "Dirty & Divine" bo warto.
Ocena: 8/10
środa, 8 lipca 2020
THUNDERMOTHER - Heat Wave (2020)
"Heat wave" to już 4 album szwedzkiej formacji Thundermother. W dalszym ciągu jest to prosty przebojowy hard rock w klimatach Motorhead i Ac/Dc. To już kolejny przykład, że kobiecy zespół może dobrze się prezentować i grać muzykę na wysokim poziomie. Nie ma tutaj jakiś niespodzianek ani też powiewu świeżości. Od tego grania należy oczekiwać dobrej zabawy i hołdu dla wielkich kapel hard rockowych i to właśnie dostajemy na najnowszym krążku Thundermother.
Tak na dobrą sprawę najwięcej w tej kapeli robi gitarzystka Fillipa Nassil i wokalistka Guernica Mancini. Głos Geurnicy jest wyrazisty i zadziorny, a to sprawia że płyta jest łatwa w odbiorze. Z drugiej strony przyczynia się to do komercyjnego wydźwięku całości. Z kolei Fillipa odgrywa proste i chwytliwe riffy, które w pełni oddają klimat Ac/Dc i Motorhead. Brzmienie zostało dobrze dopasowane do zawartości i jest w nim pazur.
Jest tu sporo hitów i jeden z nich to otwierający, dynamiczny "Loud and Alive". Od razu słychać wyraźne nawiązanie do stylu Ac/Dc. Takiej muzyki nigdy za wiele. W takich klimatach utrzymany jest zadziorny "Back in 76" i tutaj wyróżnia się pomysłowy riff. Można się w tym utworze doszukać elementów również Def Leppard. Przyspieszamy w rozpędzonym "Into the mud", w którym słychać echa Motorhead. Szybkie tempo, ostry riff czynią ten utwór prawdziwym killerem. Tytułowy "Heat Wave" to utwór mocno wzorowany na płycie "Ballbreaker" Ac/Dc. Posępny klimat robi swoją robotę.Stary dobry Ac/Dc tutaj słychać. Fanom Scorpions może przypaść do gustu nieco agresywniejszy "Driving in style" i znów Thundermother błyszczy. Co za pomysł na świetny przebój i dobrze im wychodzi ta sztuka. "Free Ourselves" ma świetne wejście gitary i tutaj imponuje swoim talentem Filippa. Troszkę gorzej wypada nijaki "Ghosts" i ten utwór niczym już nie zaskakuje. "Bad Habbits" to idealne zwieńczenie tej płyty.
Thundermother działa od 2010 r i "Heat Wave" to 4 album tej szwedzkiej formacji i band wciąż trzyma się na dobrym poziomie. Nowa płyta to dobra rozrywka i w sumie nic ponadto. Nie powoduje trzęsienia ziemi i nie zdobędzie tytuły płyty roku. Jednak czy zawsze o to chodzi?
Ocena: 7/10
Tak na dobrą sprawę najwięcej w tej kapeli robi gitarzystka Fillipa Nassil i wokalistka Guernica Mancini. Głos Geurnicy jest wyrazisty i zadziorny, a to sprawia że płyta jest łatwa w odbiorze. Z drugiej strony przyczynia się to do komercyjnego wydźwięku całości. Z kolei Fillipa odgrywa proste i chwytliwe riffy, które w pełni oddają klimat Ac/Dc i Motorhead. Brzmienie zostało dobrze dopasowane do zawartości i jest w nim pazur.
Jest tu sporo hitów i jeden z nich to otwierający, dynamiczny "Loud and Alive". Od razu słychać wyraźne nawiązanie do stylu Ac/Dc. Takiej muzyki nigdy za wiele. W takich klimatach utrzymany jest zadziorny "Back in 76" i tutaj wyróżnia się pomysłowy riff. Można się w tym utworze doszukać elementów również Def Leppard. Przyspieszamy w rozpędzonym "Into the mud", w którym słychać echa Motorhead. Szybkie tempo, ostry riff czynią ten utwór prawdziwym killerem. Tytułowy "Heat Wave" to utwór mocno wzorowany na płycie "Ballbreaker" Ac/Dc. Posępny klimat robi swoją robotę.Stary dobry Ac/Dc tutaj słychać. Fanom Scorpions może przypaść do gustu nieco agresywniejszy "Driving in style" i znów Thundermother błyszczy. Co za pomysł na świetny przebój i dobrze im wychodzi ta sztuka. "Free Ourselves" ma świetne wejście gitary i tutaj imponuje swoim talentem Filippa. Troszkę gorzej wypada nijaki "Ghosts" i ten utwór niczym już nie zaskakuje. "Bad Habbits" to idealne zwieńczenie tej płyty.
Thundermother działa od 2010 r i "Heat Wave" to 4 album tej szwedzkiej formacji i band wciąż trzyma się na dobrym poziomie. Nowa płyta to dobra rozrywka i w sumie nic ponadto. Nie powoduje trzęsienia ziemi i nie zdobędzie tytuły płyty roku. Jednak czy zawsze o to chodzi?
Ocena: 7/10
Subskrybuj:
Posty (Atom)

