sobota, 18 lipca 2020

IN SPADES - Vivid Horizon (2020)

Mamy naprawdę wysyp dobrych debiutów w tym roku. To cieszy, że pojawiają się nowe zespoły, które potrafią namieszać i również pokazać że mogą grać na wysokim poziomie. Amerykański In Spades może jeszcze nie jest perfekcyjnym zespołem, ale nie mogę im odmówić potencjału.  Band powstał w 2017r i skupił się na graniu klasycznego heavy metalu, który przemyca patenty z lat 80. To sprawia, że "Vivid Horizon" stanowi dobry kąsek dla fanów prostego, zadziornego i melodyjnego metalu w stylu lat 80.

Co wyróżnia ten album na tle innych podobnych, to mocne, zadziorne brzmienie, które pokazuje że to dzieło obecnych czasów, a nie zaginiony klasyk z lat 80. Duży plus za pomysłowe logo i klimatyczną okładkę. To miły dodatek do udanej zawartości. Band nie tworzy niczego odkrywczego, ale grać potrafią i robią to naprawdę dobrze.  W zespole kluczową rolę odgrywa gitarzysta i wokalista Skitz Blackheaven. Jego głos jest nieco surowy, taki nieokiełznany i zadziorny. Troszkę technika kuleje, ale można to wybaczyć.

Na pewno zaskakuje tutaj nowocześniejszy i agresywniejszy "Unrelinquished (Fear & Guilt)", w którym można doszukać się elementów thrash metalu. Dalej mamy rytmiczny "Slithering Freedom" i tutaj band zabiera nas w bardziej klasyczne rejony. Mamy też toporniejszy i mroczniejszy "Brave the storm" czy agresywniejszy "Man & God". Warto też wyróżnić melodyjny "Murdered Afterlife" i rozpędzony "Shadow of oblivion", który wieńczy ten album.

"Vivid Horizon" to solidny album, który zawiera wszystko to co musi mieć heavy metalowy album. Mocne, soczyste brzmienie, mocne riffy i klasyczne rozwiązania. Nie brakuje udanych kompozycji, choć jako całość brakuje troszkę dopracowanie i killerów.

Ocena: 6.5/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza