Dużym atutem zespołu jest wokalistka Luna Soto, która dysponuje mocnym, wyrazistym głosem, potrafiącym nadać utworom odpowiednią drapieżność. Jej sposób śpiewania przywodzi na myśl klasyczne metalowe wokalistki, ale można doszukać się również pewnych skojarzeń z Doro Pesch. Gitarzyści Miguel Bautista i James Gilliam dbają o odpowiednią dawkę energii, soczystych riffów oraz melodyjnych solówek. Słychać tutaj zamiłowanie do tradycyjnego heavy metalu, speed metalu i NWOBHM. Wśród stylistycznych skojarzeń można wymienić iron maiden czy Warlock. Piękne są pojedynki na solówki i przypominają się takie kapele jaką iron maiden, czy Judas priest z pierwszych płyt. Co za energia i pasja. To jest potega tej płyty.
Sworn to Avenge” to osiem kompozycji, które tworzą całkiem interesującą podróż po klasycznych metalowych dźwiękach. „Racing in Your Heart” rozpoczyna album energicznie i melodyjnie. Band od razu pokazuje jaki potencjał drzemie w zespole. Natomiast „The Iron Priest” kieruje nas w stronę cięższego, bardziej mrocznego oblicza zespołu. Imponuje jak umiejętnie łączą świat heavy metalu i speed metalu.„Indulgence” oraz „Queen of Fire” rozwijają klasyczne metalowe inspiracje stawiając przy tym na szybkość i przebojowość. Angel Fury dostarcza rozrywkę na najwyższym poziomie. Tytułowy „Sworn to Avenge” stanowi jeden z najważniejszych punktów całego wydawnictwa. Nie brakuje odesłań do nwobhm. Cold and Precise”, „Flying High” oraz zamykający całość „One More Night” dopełniają materiału, w którym najważniejsze pozostają gitarowe melodie, mocny wokal i tradycyjne metalowe podejście. Każdy utwór ma prostą konstrukcję i opiera się na szybkości i przebojowości. Taka formuła się sprawdza tutaj idealnie.
Angel Fury udowadnia, że klasyczny heavy metal wciąż ma się dobrze, a młodsze zespoły potrafią czerpać z dorobku legend gatunku. „Sworn to Avenge” to propozycja dla miłośników tradycyjnego grania, bez niepotrzebnych eksperymentów i nowoczesnych udziwnień. Nie jest to próba wymyślania metalu na nowo, lecz hołd dla jego złotej ery. Warto mieć ten zespół na radarze, bo drzemie w nim spory potencjał.
Ocena : 8.5/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz