Giacomo Voli nie jest już członkiem włoskiego Embrace of Souls, co jednak nie zmienia faktu, że zespół wciąż pozostaje atrakcyjny dla fanów symfonicznego power metalu. Twórczość grupy skierowana jest do miłośników takich formacji jak Rhapsody of Fire, Vision Divine czy Secret Sphere. Każdy, kto ceni epicki rozmach, symfoniczne aranżacje i podniosłe refreny, z pewnością znajdzie tu coś dla siebie.
Po świetnie przyjętym debiucie oraz solidnym albumie „Forever Part of Me”, zespół powraca po dwóch latach z trzecim krążkiem studyjnym zatytułowanym „The Battle of the Dead”, który ukaże się 22 maja nakładem Rockshot Records. Muzycy wyraźnie dążą do odzyskania poziomu i jakości znanych z debiutu — i trzeba przyznać, że w dużej mierze im się to udaje.
Giacomo Rossi to niezwykle utalentowany wokalista, który na nowym albumie udowadnia, że potrafi operować głosem w stylistyce zbliżonej do Giacomo Voliego. Umiejętnie buduje napięcie i nadaje całości charakterystyczny klimat symfonicznego power metalu. Na szczególne uznanie zasługuje również gitarzysta Giovanni Galeotti, który wraz z klawiszowcem Davide Scuteri tworzy interesującą i dopracowaną warstwę instrumentalną. Kompozycje cechują się lekkością, pomysłowością oraz dużą dbałością o chwytliwe melodie. Choć do absolutnego ideału nieco brakuje, materiał prezentuje się naprawdę imponująco.
Zespół zadbał o mocne, selektywne brzmienie oraz klimatyczną oprawę graficzną, która skutecznie zachęca do sięgnięcia po album. Sama zawartość również nie rozczarowuje — dostarcza wielu emocji i pozytywnych wrażeń.
Już otwierający utwór tytułowy „The Battle of the Dead” oferuje podniosły, pełen energii power metal, będący wyraźnym ukłonem w stronę Vision Divine czy Rhapsody of Fire. „Eversun” to natomiast przystępny, wpadający w ucho hit z wyraźnymi wpływami Helloween i Insanii, przywołujący ducha lat 90. Z kolei „The Gathering” zachwyca energią i charakterem — można w nim odnaleźć inspiracje Stratovariusem czy Sonatą Arcticą. To klasyczny power metal w najlepszym wydaniu.
Na płycie nie brakuje potencjalnych hitów — melodyjny „Spine” jest tego kolejnym dowodem. W „Betrayal” pojawiają się operowe chórki i progresywne elementy, a imponujące solówki robią duże wrażenie. Zespół wyraźnie posiada talent do tworzenia chwytliwych kompozycji na miarę Gamma Ray czy Helloween, co potwierdza utwór „The Dark Lord”. Równie dobrze wypada „The War”, oddający esencję power metalu. W „Sacrifice” usłyszymy operowe chórki i klimaty zbliżone do Nightwish, a zamykający album „Desolate Lands” utrzymany jest w podobnej, podniosłej i momentami nostalgicznej stylistyce.
Trudno nie być zaskoczonym formą, jaką zaprezentowało Embrace of Souls. „The Battle of the Dead” to album dopracowany, dojrzały, pełen chwytliwych utworów i interesujących pomysłów. To kwintesencja symfonicznego power metalu i wyraźny powrót do najwyższej formy zespołu. Zdecydowanie jedno z większych pozytywnych zaskoczeń.
Ocena: 9/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz