Burning Path to zespół pochodzący z Chile, który powstał na gruzach Lucifer’s Hammer. Ta druga formacja działała przez 12 lat, aż do śmierci lidera – Andre Hadesa Adasme. Pozostali muzycy, Titan i Hypnos, chcąc podtrzymać muzyczne dziedzictwo Hadesa, postanowili kontynuować działalność pod nową nazwą.
Debiutancki album, zatytułowany po prostu „Burning Path”, ukazał się 27 lutego nakładem Dying Victims Productions. To swoista kontynuacja stylistyki znanej z twórczości Lucifer’s Hammer – płyta stanowi wyraźny hołd dla zmarłego przyjaciela i współtwórcy zespołu.
Już klimatyczna, epicka okładka zachęca do sięgnięcia po ten materiał. Brzmienie również przywodzi na myśl lata 80., co idealnie współgra z zawartością i estetyką grupy. Za kompozycje odpowiadają Titan i Hypnos, którzy podzielili się obowiązkami instrumentalnymi. Titan zajął się wokalem, perkusją i gitarami, natomiast Hypnos odpowiada za bas, klawisze oraz partie gitarowe.
Nie znajdziemy tu może przełomowych rozwiązań ani błysku geniuszu, ale nie brakuje szczerości i autentycznej miłości do heavy metalu. Ta pozytywna energia potrafi udzielić się słuchaczowi i sprawia, że albumu słucha się z przyjemnością. Muzycy wyraźnie czerpią z klasyki gatunku – inspiracje są czytelne i liczne. Oczywiście nie wszystko wypada idealnie: momentami doskwiera brak elementu zaskoczenia, specyficzna barwa wokalu Titana może nie każdemu przypaść do gustu, a niektóre aranżacje sprawiają wrażenie niedopracowanych. Te mankamenty wpływają na końcową ocenę wydawnictwa.
Album zawiera osiem utworów. Otwiera go nastrojowe intro, które buduje klimat i wprowadza w całość materiału. Dobrze prezentuje się prosty, dynamiczny „Chasing the Future”, jasno definiujący stylistykę zespołu. Melodyjny „Another Day” przywodzi na myśl klimat „The Twilight Zone” Iron Maiden. Z kolei „Take Me High” brzmi jak hołd dla twórczości Def Leppard – słychać tu wyraźne inspiracje klasycznym hard rockiem w duchu „Rock Till You Drop”. Ten bardziej przebojowy, hardrockowy charakter zdecydowanie działa na korzyść kompozycji.
Bardzo dobrze wypada także rycerski, epicki „The God Who Dwells in the Sword” – to jeden z najmocniejszych punktów albumu. Na płycie znajdziemy również energiczny „A Step Far Beyond”, w którym czuć ducha lat 80. i kompozycyjną swobodę, choć ponownie wokal Titana bywa najsłabszym ogniwem. Finał w postaci rozbudowanego „The Darkness That Will Last” to solidna dawka energii i klasycznego heavy metalowego klimatu.
Burning Path otwiera nowy rozdział w historii muzyków związanych wcześniej z Lucifer’s Hammer – niestety już bez Hadesa. Debiutancki album to propozycja skierowana przede wszystkim do fanów tradycyjnego heavy metalu i estetyki lat 80. Mimo kilku niedociągnięć oraz wokalu, który nie wszystkich przekona, to materiał dostarczający sporo satysfakcji. Jeśli ktoś szuka solidnej, szczerej dawki klasycznego grania – bez aspiracji do miana płyty roku – trafił pod właściwy adres.
Ocena: 7/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz