W muzyce heavy metalowej można znaleźć zespoły, które z albumu na album próbują czymś zaskoczyć słuchacza, urozmaicić swoje brzmienie i stylistykę. Jest jednak także grono wykonawców, którzy od lat pozostają wierni sprawdzonym schematom i konsekwentnie grają „swoje”. Dla jednych to zaleta, dla innych wada. Właśnie w ten sposób swoją pozycję ugruntowały takie formacje jak Motörhead czy AC/DC. Podobną strategię obrał niemiecki gitarzysta Axel Rudi Pell. Artysta niezmiennie trzyma się własnego stylu, korzysta z charakterystycznych zagrywek i motywów, nie ulegając chwilowym trendom.
Oczywiście poziom poszczególnych wydawnictw bywa nierówny i nie każda płyta dorównuje jego największym dokonaniom, jednak wciąż jest to muzyka z najwyższej półki. Niewielu twórców potrafi tak umiejętnie połączyć stylistykę Rainbow z elementami charakterystycznymi dla Black Sabbath z okresu współpracy z Tony Martin. Pell wydaje albumy regularnie i za każdym razem wiadomo, czego można się spodziewać.
Najnowsze wydawnictwo, „Ghost Town”, ukaże się 20 marca nakładem Steamhammer. To typowy album Axela – solidny, dopracowany i utrzymany w rozpoznawalnej konwencji. Czy to najlepsza płyta w jego bogatej dyskografii? Nie. Z pewnością nie jest to także najsłabsze ogniwo. W pełni oddaje jednak to, co w jego twórczości najcenniejsze. Ta muzyka zwyczajnie się nie starzeje. Jak zwykle podchodzę do premiery z dużą ekscytacją.
Od 2013 roku skład pozostaje niezmienny, co niewątpliwie działa na korzyść zespołu. W znakomitej formie wokalnej znajduje się Johnny Gioeli, bez którego trudno wyobrazić sobie brzmienie tej formacji. Niewielu wokalistów potrafi tak sugestywnie budować klimat, łącząc drapieżność z melodyjnością i przebojowością. To prawdziwy czarodziej mikrofonu – mam ogromną słabość do jego głosu. Również Axel pozostaje w bardzo dobrej dyspozycji, choć momentami można odczuć brak elementu zaskoczenia czy powiewu świeżości w nieco już ogranej formule. Mimo to słuchanie jego płyt wciąż sprawia ogromną przyjemność – niewielu artystów odnajduje się tak swobodnie w tej stylistyce.
Nie do końca przekonuje mnie natomiast brzmienie albumu, które chwilami wydaje się zbyt plastikowe i przytłumione. Być może to kwestia realizacji, a być może mój słuch wymaga konsultacji z laryngologiem. Na szczęście okładka – jak zawsze – prezentuje wysoki poziom i doskonale wpisuje się w klimaty, które uwielbiam.
Album składa się z jedenastu utworów i każdy znajdzie tu coś dla siebie. Całość otwiera klimatyczne intro „The Regicide” – bez niespodzianek, ale w typowym dla Axela stylu. Następnie pojawia się żywiołowy „Guillotine Walk” – dynamiczny, hardrockowy strzał z przebojowym refrenem. Choć kompozycja porywa energią, brzmienie gitary i perkusji nie do końca mnie przekonuje; chwilami brakuje mi charakterystycznej ekspresji, jaką wnosili kiedyś Mike Terrana czy Jörg Michael.
Bardziej surowy charakter ma „Breaking Seals”, w którym gościnnie pojawia się Udo Dirkschneider. Niestety sam utwór pozostaje jedynie solidny, a Udo sprawia wrażenie nieco zmęczonego – być może to już kwestia wieku. Tytułowy „Ghost Town” przyspiesza puls: pomysłowy riff, wyższe tempo i chwytliwy refren pokazują Axela w znakomitej formie. Z kolei „Holy Water” wprowadza nutę tajemnicy i mroku – ostrzejszy riff oraz podniosły refren tworzą spójną, sugestywną całość.
Szczególne wrażenie robi „Enemy Within” – to wyraźne nawiązanie do „Stargazer” zespołu Rainbow, co odbieram jako ogromny atut. Motyw przewodni porywa bez reszty, a przebojowy refren potwierdza, że Pell pozostaje jednym z mistrzów melodyjnego metalu. Do tego znakomite partie wokalne Gioeliego – prawdziwa perełka albumu.
Najszybszym utworem na płycie jest energiczny „Hurricane”, oparty na dynamicznej sekcji rytmicznej i ostrym riffie. Sporo radości dostarcza również klimatyczny „Sanity” o epickim zabarwieniu. Nie zabrakło klasycznej ballady – „Towards Thunder” – utrzymanej w standardzie, do jakiego Axel przyzwyczaił swoich fanów. „Steps of Stone” to z kolei rasowy, zadziorny hicior w jego stylu: może i nie wnosi niczego nowego, ale oferuje wszystko to, za co cenimy twórczość Niemca. Finałowy, rozbudowany „Higher Call” imponuje rozmachem, atmosferą i wciągającymi partiami gitarowymi.
Lata mijają, trendy się zmieniają, wiele zespołów traci tożsamość lub znika ze sceny. Axel Rudi Pell jednak niezmiennie tworzy melodyjny heavy metal na wysokim poziomie, zachowując swój charakter i rozpoznawalny styl. „Ghost Town” to album typowy dla jego twórczości – nieodkrywczy, lecz dający mnóstwo satysfakcji. Na tę premierę zdecydowanie warto czekać.
Ocena: 9/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz