To nie koniec atrakcji dla fanów symfonicznego heavy metalu w 2026 roku. Wielkimi krokami zbliża się premiera drugiego albumu greckiej formacji Mystfall. „Embers of a Dying World” ukaże się 20 marca nakładem Scarlet Records. Dla miłośników symfonicznego metalu w duchu Nightwish, Epica czy Xandria to pozycja obowiązkowa.
Album pozytywnie mnie zaskoczył. Nie oczekiwałem niczego szczególnego, podchodziłem do niego bez większych nadziei, a otrzymałem świetnie wyważony materiał, w którym klasyczna symfoniczna potęga łączy się z nowoczesnym brzmieniem, progresywnymi strukturami, a momentami nawet z elementami melodyjnego death metalu. Słychać tu zarówno pomysł na kompozycje, jak i solidne zaplecze techniczne muzyków. Mając w składzie utalentowaną wokalistkę Marialenę Trikoglou oraz kreatywnego gitarzystę Arisa Barisa, zespół może śmiało sięgać po ambitne rozwiązania i tworzyć muzykę na wysokim poziomie.
Oczywiście nie wszystko wypada idealnie. Trafiają się słabsze fragmenty czy aranżacyjne decyzje, które można by rozwiązać inaczej. Mimo drobnych niedociągnięć album imponuje dynamiką, przebojowością i różnorodnością. Uwagę przyciąga także intrygująca okładka, a dopracowane, selektywne brzmienie dodatkowo podkreśla jakość całego wydawnictwa.
Na krążku znalazło się dziesięć utworów i każdy wnosi coś istotnego do całości. Już otwierający „Whispers in the Tempest” to strzał w dziesiątkę – podniosły, pomysłowy i oparty na chwytliwym motywie przewodnim, który od razu zapada w pamięć. Tytułowy „Embers of a Dying World” zachwyca epickim rozmachem i energią, pokazując bardziej drapieżne oblicze zespołu. Podobne emocje budzi chwytliwy „Guardians of the Earth”, w którym Marialena daje prawdziwy popis wokalnych możliwości.
Zespół potrafi także zwolnić tempo i postawić na bardziej nastrojowy klimat, czego przykładem jest „Sleeper in the Abyss” – kompozycja subtelna, momentami wręcz zmysłowa. Z kolei „Crimson Dawn” wnosi dawkę lekkości i przebojowości. Ciekawym urozmaiceniem są harsh wokale, które przemycają klimat melodyjnego death metalu i dodają muzyce wyrazistości. Melodyjny „Cosmic Legends”, oparty na folkowej nucie, przyjemnie buja i wyraźnie nawiązuje do stylistyki Nightwish. Elementy progresywne najmocniej wybrzmiewają w „Echoes of Arcadia”, czerpiąc inspiracje z twórczości Epiki. Całość zamyka klimatyczny, tajemniczy „Remnants of Tomorrow” – nieco zbyt stonowany jak na finał, który mógłby zostać bardziej rozbudowany i efektowny.
Mystfall nie jest jeszcze gwiazdą światowego formatu, a ich najnowszy album nie jest dziełem bez skazy. Zdarzają się słabsze momenty i drobne niedociągnięcia aranżacyjne, jednak jako całość „Embers of a Dying World” prezentuje się bardzo solidnie. Jest tu odpowiedni klimat, epicki rozmach, różnorodność oraz wszystko to, czego oczekuje się od dobrego symfonicznego metalu. Zdecydowanie warto dać tej płycie szansę.
Ocena: 8/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz