poniedziałek, 9 lutego 2026

WICKED SMILE - When night falls (2026)


 Pamięta ktoś australijski zespół Pegasus i wokalistę Danny’ego Cecatiego? To właśnie on występował na najlepszych płytach Pegasusa. Obecnie można go usłyszeć w formacji Wicked Smile. Ten australijski band działa od 2020 roku i ma już na koncie solidny debiut. Teraz, po pięciu latach, grupa powraca z drugim albumem studyjnym zatytułowanym „When Night Falls”, który ukazał się 6 lutego nakładem wytwórni No Dust Records.

Jeśli ktoś kocha mieszankę heavy metalu i hard rocka, w której pobrzmiewają wpływy Skid Row, Judas Priest, Dio, Iron Maiden, a miejscami nawet Savatage, to tej płyty po prostu nie wolno przegapić.

Miło znów usłyszeć Danny’ego Cecatiego w tak znakomitej formie. To wokalista najwyższej klasy, który potrafi z pozornie prostych środków stworzyć coś wyjątkowego. Ma charyzmę, doskonałą technikę i potężną siłę rażenia. Mimo upływu lat wciąż ma w głosie to nieuchwytne „coś”, co wyróżnia go na tle innych. Oczywiście głos Cecatiego nie jest jedynym atutem Wicked Smile. Na gitarach usłyszymy równie utalentowanych i doświadczonych muzyków — Stevie’ego Janevskiego (Black Majesty) oraz Dave’a Grahama, którzy imponują pomysłowymi zagrywkami i wyrazistymi riffami. Panowie dają z siebie wszystko i przez cały album dostarczają solidną dawkę energii.

Mało znany zespół bardzo pozytywnie zaskakuje albumem „When Night Falls”. Grupa zadbała o mocne, soczyste brzmienie, które nadaje całości odpowiedniego ciężaru. Nawet klimatyczna okładka robi duże wrażenie i przywodzi na myśl estetykę rodem z „Koszmaru z ulicy Wiązów”. Zawartość albumu to 11 świetnie wyważonych kompozycji, które imponują różnorodnością i pomysłowością.

Na otwarcie dostajemy mroczny, a jednocześnie niezwykle przebojowy utwór tytułowy „When Night Falls”. Od pierwszych dźwięków słychać potencjał i talent muzyków — kawałek błyskawicznie wpada w ucho. Co za start, a to dopiero początek. Marszowy „Back to Back We Stand” zachwyca już samym wejściem basu. Słychać tu echa Black Sabbath z ery Tony’ego Martina, choć utwór idzie znacznie dalej. To klasa sama w sobie — zespół dosłownie rozkłada słuchacza na łopatki. Ogromne brawa za aranżacje i kreatywność.

Wpływy Black Sabbath powracają również w ponurym „Face of the Wicked”, który imponuje rozmachem i dbałością o detale. Motyw przewodni zachwyca epickim klimatem i dopracowaną konstrukcją. Proszę o więcej takich kompozycji — brzmi to absolutnie obłędnie. Z kolei „Rebel Souls” pokazuje hardrockowe oblicze zespołu i udowadnia, jak elastycznym bandem jest Wicked Smile.

Inspiracje Judas Priest i Dio można bez trudu wychwycić w energicznym „Never Surrender” — utworze pełnym świeżości, mocy i wyraźnych cech przeboju. Ta płyta to prawdziwa kopalnia hitów. Świetnie buja również lekko hardrockowy „Before the Rain”, oparty na zadziornym riffie. Wicked Smile nie zwalnia tempa — kolejnym mocnym punktem albumu jest „Walking the Wire”, z wyraźną nutą power metalu.

Na płycie znalazło się także miejsce na piękną, klimatyczną balladę „Heaven’s Falling Down”, która imponuje rockowym feelingiem i emocjonalnym ładunkiem. Końcówka albumu to przebojowy „The Phoenix Will Rise” oraz rozpędzony „Scream ’n’ Shout”, który pełnymi garściami czerpie z lat 80. — energia, drapieżność i czysta radość grania. Zespół rozwala system i oby takich perełek było w przyszłości jak najwięcej.

Wicked Smile to wciąż mało znany band — najwyższy czas to zmienić. To nie tylko znane nazwiska i doświadczeni muzycy, ale przede wszystkim zgrany zespół, który zna swoją wartość. Wicked Smile jest pewny siebie i doskonale wie, jak porwać słuchacza. Mocne riffy, chwytliwe melodie i refreny wpadające w ucho — to esencja tego albumu. Jedna z najmilszych niespodzianek 2026 roku.

Ocena: 9/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz