poniedziałek, 24 września 2012

DISARM GOLIATH _ Born To Rule (2012)

Nie możecie się zdecydować czy włożyć do odtwarzacza album IRON MAIDEN, czy któryś z klasycznych albumów JUDAS PRIEST? Nie potraficie się zdecydować? Chcielibyście rozwiązać problem przez połączenie tych zespołów w jeden? No to problem wasz może rozwiązać nowy album DISARM GOLIATH. Brytyjska kapela, która została założona w 1995 roku przez basistę Steve'a Surcha zadebiutowała w roku 1999 albumem „Only devil Can Stop Us” , a teraz powraca po kilku latach ciszy z nowym albumem w postaci „Born To Rule”. Bez wątpienia nowe wydawnictwo stara się wpisać w brytyjskie granie nawiązując do dwóch potęg tj IRON MAIDEN i JUDAS PRIEST z nawet pozytywnym skutkiem. Nawiązać do stylu tych dwóch potęg nie jest trudno, gorzej z osiągnięciem równie wysokiego poziomu. DISARM GOLIATH może nie jest takim geniuszem, ale radzi sobie w tej dziedzinie naprawdę dobrze. Młodzi muzycy łączy dynamikę, rytmiczność, energię, melodyjność IRON MAIDEN z nieco ostrzejszym riffem, partiami gitarowymi nawiązującymi do JUDAS PRIEST. Sekcja rytmiczna z dynamiczną, rozpędzoną perkusją Karla Wade i dudniącym basem Steve'a Surcha przypominają IRON MAIDEN ( co słychać wyraźnie w rytmicznym „Cry For Banshee” przesiąkniętym NWOBHM w rozpędzonym, melodyjnym „Man Of Sin” czy też cięższym „Embrace The Abyss”, który przypomina również solowe albumy Bruce'a Dickinsona i to nie tylko za sprawą wokalu Steve'a Bella, który ma coś z maniery Dickinsona co słychać w niższych rejestrach i Roba Halforda co słychać w wyższych i w zadziorności, , zaś gitarzyści Ellis/ Beville sprawiają że aranżacje w dużej mierze oparte są o mocne, ciężkie, zadziorne, dynamiczne i energiczne partie gitarowe, który rozgrzeją serce słuchacza i pobudza umysł. Może jest to wtórne, ale za to pełne osobliwego uroku, szczerości i dobrego wykonania z wykopem, a przecież to się liczy. Tak gitarzyści sprawiają że JUDAS PRIEST słychać w stonowanym „Who Rules the Night” , w ostrym, szybkim „Betrayer” przypominający takie albumy jak „Painkiller” czy też „Agel Of Retribution”.JUDAS PRIEST pojawia się w nieco rockowym”Propaganda (Invasion of Thought) „ gdzie miłym dodatkiem są balladowe wtrącenia. Podobne skojarzenia są w przypadku nieco cięższego „Born To Rule” , z kolei „Rainning Steel” jest bardziej stonowaną kompozycją i pojawiają się tutaj wpływy true metalu z pewnymi cechami MANOWAR I jeżeli ktoś lubi mieszankę JUDAS PRIEST to też polubi zamykający „Cry of The Banshe”, który jest dynamiczną i bardzo rytmiczną kompozycją.

Zaskoczenia nie ma, nie ma też geniuszu kompozytorskiego, czy nie wiadomo jakich oryginalnie brzmiących aranżacji, jest za to prosta recepta na granie oparta o łatwo wpadające w ucho riffy, doświadczenie muzyków, szczerość i dopracowanie kompozycji. Ciężko zarzucić temu albumowi jakieś większe wady, jednak tkwiąc dłużej w takim stylu DISARM GOLIATH daleko nie zajdzie. Dzisiaj trzeba się bardziej wysilić, żeby nagrać coś na poziomie, żeby przetrwać i przebić się przez masę podobnie grających kapel. Czas pokaże ile są warci, póki co utrzymali się na powierzchni.

Ocena: 7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz