piątek, 14 czerwca 2013

MASTERPLAN - Novum Initium (2013)

Jednym z nietypowych zespołów power metalowych, który szybko zdobył status kultowego, którzy szybko wyrobił sobie markę, stając się jednym z najciekawszych zespołów ostatnich lat jest bez wątpienia Masterplan. Ta niemiecka formacja, która została założona w 2001 roku z inicjatywy dwóch byłych muzyków Helloween, a mianowicie Uli Kuschego i Rolanda Grapowa przeszła wiele zmian, roszad personalnych i teraz powraca z nowymi muzykami, z nowym albumem zatytułowanym „Novum Initium”, który zaliczyć do najbardziej wyczekiwanych wydawnictw tego roku.

Wynika to choćby z tego względu, że Masterplan zawsze trzymał wysoki poziom, czy to kiedy w składzie był Uli Kusch, Jan Soren Eckert czy Jorn Lande. Kiedy ze składu odszedł Jorn Lande, a także Uli Kusch zmienił się nieco styl, postawiono na power metal, a mniej na progresję, a wokal Di Mao był równie zadziorny i emocjonujący co Jorna, a perkusja Mike'a Terrany bardziej techniczna i mocniejsza, co sprawiło, że album „Mk II” okazał się solidny albumem, który wstydu kapeli nie przyniósł. W 2009 roku odszedł Di Mao a jego miejsce ponownie zajął Jorn i z nim nagrano „Time To Be King” który też jest innym albumem. Melancholia, finezja, rockowa dusza to epitety które się nasuwają. Niestety rok 2012 był ciosem dla Masterplan który był na fali i który umacniał swoją pozycję. Właśnie w tym roku odszedł ponownie Jorn, a także Mike Terrana i Jam Soren Eckert, który wrócił do Iron Savior. Masterplan się nie rozpadł, a lider Roland Grapow zebrał nowych muzyków. Rolę basisty objął Jari Kainulainen który wystąpił choćby w Stratovarius, perkusistą został Martin Skorupka znany z Cradle Of Flith, zaś wokalistą Rick Altzi znany z At Vance. Nowy skład, nowe nadzieje, wyczekiwanie powiewu świeżości i chęć posłuchania jak sprawdza się nowe wcielenie Masterplan. Zapowiedzi i szum wokół tego były spore, a wszystko tylko zwiększało apetyt, który ostatecznie nie został zaspokojony. Mocne, soczyste, nieco mroczniejsze brzmienie, dobra muzyków, którzy pokazują, że nie są amatorami i znają się na swojej robocie. Szkoda tylko, że każdy z nich nie daje z siebie wszystkiego. Perkusja mocna, dynamiczna, ale Uli Kusch były bardziej zaskakujący a Mike powalał techniką, której brakuje mi nieco w przypadku Martina. Roland jak zwykle wygrywa melodyjne i finezyjne partie gitarowe w swoim wyjątkowym stylu, ale słychać że jakby zabrakło pomysłów na ciekawe melodie czy motywy, które zawsze stanowiły potęgę tego zespołu. Najbardziej kontrowersyjny jest tutaj wokalista Rick, który nie jest tak barwną osobą jak Jorn Lande czy Mike Di Mao. Oczywiście nie można podważać jego talentu czy techniki, ale jakoś nie daje Masterplan jakiegoś wyraźnego charakteru, nie nadaje przebojowości, czy innych cech, które wcześniej dawały się we znaki. Wszystko jest dobrze zgrane, jest zadbanie o technikę i szczegóły, ale ma się wrażenie że muzycy nie dali z siebie wszystkiego i ten brak zaangażowania jest słyszalny. Mimo mocnego brzmienia i niezłej techniki nowy album nie ma za wiele atutów którymi mógłby się pochwalić. Uleciała magia, klimat, uleciała pomysłowość i przebojowość. Materiał zróżnicowany, ale nie zapada w pamięci i to jest największy minus tego albumu, co klasyfikuje go do miana najgorszego albumu Masterplan. Nie brakuje dobrych momentów, które przypominają stare dobre czasy Masterplan. Dowodem tego zjawiska jest klimatyczne, mroczne intro w postaci „Per Aspera Ad Astra” czy też „The Game” z mocnym i wyraźnym riffem. Wyraźny motyw wygrany przez klawiszowca Axela z nutką progresji to coś z czego słynie Masterplan i tutaj ten element też występuje co słychać wKeep Your Dream Alive , który śmiało można zaliczyć do tych najlepszych momentów na płycie. Próba zagrania ciężej w „Betrayel” nie wychodzi za najlepiej, tak jak budowanie mrocznego klimatu w „No Escape”. Już lepiej wypada „Pray on My Soul” czy stonowany „Earth Is Going Down” chociaż tutaj też brakuje dopracowania i bardziej atrakcyjnych melodii. Na uwagę zasługuje kolos w postaci „Novum Initium” oraz przebojowyBlack Night Of magic” , który najbardziej oddaje poziom i styl starych płyt Masterplan i szkoda, że nie ma tutaj więcej takich perełek.

Długo wyczekiwany album niemieckiej formacji nie udało się nagrać krążek finezyjny co „Time To Be King”, power metalowy co „Mk2” czy przebojowy jak dwa pierwsze albumy. „Novum Initium” jest mrocznym wydawnictwem, szkoda tylko że zabrakło pomysłów na kompozycje, za brako ciekawych aranżacji. Czy to wynika z nowego składu, czy może z wypalenia zespołu? Czas pokarze.

Ocena: 4.5/10

P.s Recenzja przeznaczona dla magazynu HMP

11 komentarzy:

  1. Miałem już kilka razy do Ciebie napisać, ale zawsze się powstrzymywałem, myśląc sobie - o gustach się nie dyskutuje. Jednak ostatnio zbyt wiele Twoich recenzji, delikatnie mówiąc, mija się z prawdą. Jak inaczej wytłumaczyć niziutkie oceny nowych płyt Avantasii, Pretty Maids, Black Sabbath, Czy teraz Masterplan? W drugą strnę też to działa. Wiele "traszowych" czwartoligówek dostaje notę blisko ideału. Powinieneś wypośrodkować trochę i przesłuchać płytę kilka lub kilkanaście razy, zanim się o niej wypowiesz. Chyba, że jest to Twoje ulubione Gamma Ray (które też bardzo cenię) wtedy wiadomo - dycha w ciemno. Nawet jeśli jest to wydawnictwo tak wtórne, jak ich ostatnia epka. Poza tymi kilkoma zarzutami cieszę się, że piszesz tak dużo o muzyce. Czuć w Tobie pasję. A to w życiu jest najważniejsze. Pozdrawiam serdecznie, mając nadzieję, że moje uwagi (naprawdę życzliwe) okażą się kiedyś przydatne. Alex.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Avantasia? A czemu miałaby zasługiwać na wyższą ocenę? Bo fajny skład, tajemniczy, nieco epicki klimat? Marzenia o drugim "The Scarecrow" że nie wspomnę "Metal Opera" legły w gruzach. 3 kawałki godne uwagi to troszkę za mało. Ale okej fani rocka mogę być happy. Pretty Maids? Album dobry, ale słabszy od Pandemonium, że nie wspomnę inne ich starsze płyty. Black Sabbath to płyta którą najchętniej przemilczę. Nie wiem co wszyscy słyszą w tej płycie. Magia Nazwy? Masterplan niestety podzielił ten sam los. nie ma finezji z "Time To Be King" nie ma przebojowości dwóch pierwszych płyt ani power metalu na miarę "MkII". Tak ja to widzę i nie mam zamiaru pisać coś czego nie ma. Te thrash metale są mocne w porównaniu do nie których znanych marek na które wyczekiwałem w tym roku. Zawiodłem się na Masterplan, Dark Moor, czy Avantasia. Te thrash metale może mało znane, ale solidne, pełne agresji i melodyjności. Miło się słucha i chce się wracać, nie to co do tych płyt. Mówisz więcej słuchać. Ja wymiękam przy 3-4 w przypadku takiego Masterplan czy Dark Moor, tak więc kiepski pomysł. Również pozdrawiam :D Wiesz zawsze możesz założyć swojego bloga:P

      Usuń
    2. Ava,na razie pop-rockowa porażka roku. >:[

      Usuń
    3. Jak widać dla niektórych jest to zajebisty album, który zasługuje na miano płyty roku. Nie wiem co ludzie słyszą na tej płycie. Jest tam trochę rocka, dwa trzy kawałki godne uwagi i ciekawi goście, ale płyta dla mnie daleka od wcześniejszych dokonań Avantasii.

      Usuń
  2. Każda płyta Masterplan jest inna, Na tej szału ni ma ale jest to solidny album z porządnymi kompozycjami utrzymanymi w dość mrocznym klimacie i ma to swój urok. Jeśli ktos lubi melodyjne utwory może się zawieść ale czy to minus? Dla mnie nie. Bałem się bardzo o wokal ale Altzi całkiem fajnie się wpasował, myśle że jak skład się utrzyma do następnej płyty, dotrą się bardziej to stworzą naprawde dobry album.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Altzi radzi sobie to prawda, zresztą jak pozostali nowi muzycy. Mrok jest i to jest akurat plus. Tylko ja bym chciał więcej kawałków pokroju "Black Night Of Magic":P Ale zobaczymy co w przyszłości skombinują :D

      Usuń
  3. A jeśli chodzi Ava to polecam płytę Magnus Karlsson's Free Fall Tolkki i Sammet wymiękają swoimi "operami".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak słyszałem to i brzmi na pewno lepiej niż te dwa projekty :P Magnus Karlsson stawia na gitarowe popisy, finezje i sporo tam smaczków. Jest to troszkę inna płyta:P Jako projekt bez watpienia ciekawsza:P

      Usuń
  4. ...in union we stand...

    OdpowiedzUsuń
  5. Żeby nie było, że się czepiam, to Avantasia pretenduje to miana gniota roku, a Masterplan zdechł na poprzedniej płycie, teraz tylko kończyny drgają. Ocena słuszna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak jak różnimy się poglądami co do Black Sabbath, tak tutaj pełna zgodność. Avantasia jedno z największych rozczarowań, Masterplan też. Choć Time To be King nie był znów takim złym albumem :P no to nie jest jeszcze tak źle z moim słuchem :P

      Usuń