Jeśli komuś wciąż mało muzyki spod znaku Saxon czy klimatów NWOBHM, śmiało może sięgnąć po debiutancki album zespołu Venger. Formacja powstała w 2024 roku z inicjatywy gitarzysty Saxon – Douga Scarratta, który do współpracy zaprosił perkusistę Svena Rothe, gitarzystę Jamesa Fogarty’ego oraz wokalistę Franza Bauera, znanego z Roadwolf. Doświadczeni muzycy serwują w efekcie solidną porcję heavy metalu w klasycznym, brytyjskim wydaniu. Album „Times of a Legend” ukazał się 9 stycznia.
Sztuczna, komputerowa okładka raczej odstrasza niż zachęca do odsłuchu, natomiast samo brzmienie płyty jest mocne, selektywne i wyraziste. Znacznie lepiej wypada sam materiał muzyczny. Na pierwszy plan wysuwa się praca gitarzystów, którzy stawiają na klasyczne patenty i nośne, wyraziste riffy – to wyraźny ukłon w stronę złotej ery brytyjskiego heavy metalu. Słychać tu echa Saxon, Satan, a momentami także Black Sabbath z okresu wokalnego Tony’ego Martina. Panowie nie próbują odkrywać Ameryki na nowo, ale oferują bardzo przyzwoitą podróż do lat 80. Klimat oraz pomysłowe riffy wykonują tu kawał solidnej roboty.
Album otwiera „From World’s Unknown” – rasowy heavy metal oparty na klasycznym riffie, będący udanym miksem patentów Judas Priest i Saxon. Dalej dostajemy zadziorny „Pharaoh’s Curse”, w którym wyraźnie słychać potencjał i kreatywność muzyków. Utwór brzmi klasycznie, ale z polotem i świeżą energią. W podobnych klimatach utrzymany jest „Navigate the Labyrinth”, mocno osadzony w brytyjskiej stylistyce.
Nie zabrakło również miejsca na bardziej rockowe granie – „Crystal Gazer” oferuje lżejszą formę, a jego klimat stoi na naprawdę wysokim poziomie. Zespół pokazuje pazur w agresywnym „The Legend” – to prawdziwa perełka albumu: mocny riff, szybsze tempo i gotowy killer. Kolejnym mocnym punktem jest „Seance”, który stawia na stonowane tempo, łagodniejszą atmosferę i rockowy charakter. W podobnej tonacji utrzymany jest nastrojowy „Impaler of Souls”, a całość zamyka „Tower of Babel”, ponownie podkreślający talent i doświadczenie zespołu.
Dla fanów Saxon i klasycznego heavy metalu to bez wątpienia nie lada gratka, zwłaszcza że materiał jest solidny i nie brakuje w nim ciekawych aranżacji. Nieco zabrakło jednak wyrazistych hitów czy bezkompromisowych killerów, które siałyby totalne zniszczenie. Mimo to potencjał jest wyraźnie wyczuwalny – pozostaje czekać, co przyniesie przyszłość.
Ocena: 8/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz