wtorek, 6 stycznia 2026

ZEPTER - Zepter (2026)


 Nazwa Zepter nie jest jeszcze rozpoznawalna w heavy metalowym świecie. Nie powinno to jednak dziwić, ponieważ zespół ma na koncie jedynie mini-album i porusza się stylistycznie na pograniczu klasycznego heavy metalu oraz NWOBHM. Tego typu grania na rynku nie brakuje, dlatego aby się wyróżnić, potrzeba nie tylko solidnych umiejętności, ale również wyrazistego pomysłu na siebie. Pochodząca z Austrii formacja działa od 2024 roku, a jej debiutancki album zatytułowany „Zepter” ukaże się 20 lutego 2026 roku nakładem wytwórni High Roller Records.

Jest to płyta silnie osadzona w nostalgii za latami 80., czerpiąca inspiracje z nurtu NWOBHM oraz klasycznych wydawnictw Iron Maiden, Saxon, Angel Witch czy Satan. Muzycy bez wątpienia potrafią grać, co słychać niemal od pierwszych dźwięków. Zabrakło jednak nieco mocy, drapieżności, a przede wszystkim wyrazistych pomysłów na utwory, które mogłyby stać się zapamiętywalnymi hitami. Debiut austriackiej formacji słucha się przyjemnie, lecz trudno mówić o płycie, która rzuca na kolana. To raczej przemyślana i solidna porcja klasycznego heavy metalu.

Centralną postacią zespołu jest wokalista i gitarzysta Lukas Gotzenberger. Niestety, jego wokal wypada dość nijako i – w moim odczuciu – zbyt spokojnie. Momentami partie instrumentalne przyćmiewają jego głos, co sprawia, że to właśnie wokal wydaje się najsłabszym ogniwem zespołu. W warstwie gitarowej Lukasa wspiera Stefan Bolda i ta współpraca układa się całkiem dobrze. Całości jednak brakuje elementu zaskoczenia oraz charakterystycznych patentów, które porwałyby słuchacza. Kompozycje utrzymane są w podobnej tonacji, a niedobór wyrazistych refrenów sprawia, że niewiele motywów zostaje w pamięci. Okładka oraz surowe brzmienie wyraźnie nawiązują do estetyki lat 80. i jest to zdecydowanie najmocniejszy atut tej płyty.

Elementy speed metalu pojawiają się już w otwierającym album „Slasher on the Highway” – to udany numer, który doskonale oddaje klimat złotej ery heavy metalu. Zadziorny riff i szybkie tempo robią bardzo dobrą robotę. Równie dobrze wypada rytmiczny i chwytliwy „Everlasting”, czerpiący pełnymi garściami z wczesnego Iron Maiden czy Heavy Load. Przewodni motyw jest pomysłowy i pokazuje bardziej przebojowe oblicze zespołu.

Więcej speedmetalowej energii dostajemy w rozpędzonym „The Slayer”, który instrumentalnie prezentuje się solidnie, choć wokal nieco psuje ogólny odbiór. W „Hit the Streets” pojawia się z kolei hardrockowy feeling, jednak również tutaj brakuje emocji i świeżości – to granie poprawne, lecz bez iskry. Echa Accept można usłyszeć w topornym, cięższym „Dark Angels”. Album zamyka szybszy „The Lords” – riff jest przyjemny dla ucha, ale całościowo znów zabrakło dopracowania i bardziej pomysłowych aranżacji.

„Zepter” to album skierowany głównie do maniaków heavy metalu lat 80. oraz miłośników NWOBHM. Niestety, poza solidnym rzemiosłem nie ma zbyt wiele do zaoferowania. To płyta, która sprawdzi się raczej przy jednorazowym odsłuchu, ponieważ niewiele elementów zachęca do regularnych powrotów. Przed zespołem wciąż długa droga, zanim stanie się bardziej rozpoznawalną kapelą na scenie.

Ocena: 5,5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz